Zobaczyć Neapol… (VI)

Cztery lata spędziłem w szkole na Kujawach i w tym czasie objechałem chyba wszystkie, co bardziej interesujące miejsca i zabytki regionu. Wydawało mi się zawsze, że mam czas, aby pofotografować miejsce zamieszkania i zrobić to mogę później. Tak minęły cztery lata, przyszedł czas matur, pakowania i powrotu do Wrocławia. Zdjęć Inowrocławia do tej pory nie mam…

W Neapolu było na szczęście tylko podobnie, Via San Gregorio Armeno zostawiłem sobie na deser, na ostatni dzień, dzień wyjazdu.

Wyszedłem wcześnie z rana, aby powłóczyć się po okolicach Piazza Garibaldi. Zaliczyłem kilka małych kafeterii, śniadanie u hosta sobie darowałem. Na Via San Cosimo croissant i kawa kosztowały mnie 1,20 euro, a klimat był nie do podrobienia.

Po śniadaniu pospacerowałem po targu w cieniu bramy miejskiej, Porta Nolana. Owoce, warzywa, owoce morza, piekarenka, kibicowskie zakupy w suvenirach. Zabawiłem tu z dobre dwie godziny, a następnie przedarłem się do „Spaccanapoli”. To zwyczajowa nazwa kilku uliczek rozdzielających Stare Miasto i sam Neapol na dwie części. Większość tych uliczek przemierzyłem przez ostatnie dni, teraz postanowiłem skupić się na lokalnych warsztatach rzemieślniczych w jej okolicy. Dotarłem do Via San Gregorio Armeno. Tutaj przyszła pora na zobaczenie słynnych w całych Włoszech szopek bożonarodzeniowych. Fantastyczne przeżycie. Piękna ręczna robota, ciekawa tradycja upychania w szopkach, poza św. Rodziną, wszystkiego co tylko fantazja podpowie. Łącznie z papieżem Franciszkiem i Markiem Hamšíkiem z SSC Napoli.

Zapomniałem się tu trochę, ale pozostało mi jeszcze kilka chwil, więc zapuściłem się bardziej na północ i zajrzałem do kilku warsztatów innych profesji. I to chyba na tyle. Dzień chylił się powolutku, a samolot na pewno by na mnie nie czekał.

P.S. Zawsze, kiedy ktoś zagaduje mnie o Neapol, to pyta o mafię… Taaaak, widziałem, jak Tetmajer fiołki ;) A właśnie ciekawi mnie, co miał dokładnie na myśli Kazimierz Przerwa-Tetmajer używając tego właśnie porównania: „Wolę polskie gówno w polu, Niż fijołki w Neapolu.” (?)

Ale dla zaciekawionych w powyższym temacie mafii, nie fiołków, polecam wpis, który zlokalizowałem przy okazji researchu do pisania poniższych postów.

Demony Neapolu

Polecam także film Matteo Garrone „Gomorra” z 2008 roku (na podstawie książki Roberto Saviano), a także 12-odcinkowy neapolitański serial pod tym samym tytułem z 2014 roku. Żałuję, że nie miałem okazji chociaż zobaczyć miejsc, w których kręcono plenery do tych ekranizacji. Ale to nie jedyna rzecz, której nie zobaczyłem, więc wcześniej czy później znowu tu wrócę.

Recommended Posts

Start typing and press Enter to search