Z ziemi włoskiej do polskiej (I)

Pozwolę sobie zacytować część posta sprzed roku, trochę go zaktualizować i dopisać nową historię.

„Sardyńczyk, jak każdy Włoch z południa. Wulkan emocji. Co czuje to zaraz po twarzy widać… Świetny człowiek, inteligentny i rozrywkowy, bardzo lubię jego towarzystwo. Posiedzimy, pogadamy, poobserwujemy życie na deptaku. Trochę zawsze ponarzeka, za chwilę wypali jakimś żartem, pokaże co wrzucił na fejsa, spochmurnieje pod wpływem jakiejś głębszej myśli, obrazi się, że trzy dni nie byłem na kawie, znowu rzuci żartem i zacznie się śmiać… Czasami trzeba mu coś wytłumaczyć, pocieszyć, odpowiedzieć na kilka poważnych pytań. „Czemu wszyscy tutaj ciągle jedzą parówki, czemu zamiast ziół dodajecie tę vegetę, czemu, czemu, czemu…”

Kocham tu przychodzić, szczególnie z rana, jeszcze przed otwarciem, na espresso i z uśmiechem na twarzy rozpoczynać dzień.”

Damiano poznałem półtora roku temu, kiedy otwierał restaurację w Trzebnicy. „Damiano’s Pizzeria Spaghetteria” zlokalizowana jest przy trzebnickim deptaku i specjalizuje się w pizzy i pastach oraz szeroko pojętej kuchni włoskiej. Znawcą wielkim nie jestem, ale wiem co jadłem w Neapolu i Palermo, i wiem czego mi od tamtej pory brakowało. Spokojnie, spokojnie, w menu jest znacznie więcej niż pizza i makaron. A jak akurat przyjdzie świeża dostawa małży czy krewetek, dowiozą karczochy lub coś nowego sprowadzi z Sardynii, to zawsze można liczyć na coś ekstra. A to carpaccio, a to stek, fantastyczne sałatki… a do tego dobre włoskie wina. Po sytym obiedzie można zawsze skusić się na deser… kawa mrożona, lody włoskie, tiramisu…

Wydaje mi się, że z Damiano zaprzyjaźniliśmy się od pierwszego spotkania. Przez pierwsze pół roku byłem pewny, że poznałem już całą historię jego życia, a na pewno kariery zawodowej. Jednak po kolejnym roku, mogę powiedzieć, że byłem niepoprawnym optymistą. Nie poznałem. I chociaż wiem już naprawdę sporo, to ciągle mnie czymś zaskakuje. Sądzę, że to jeszcze nie koniec niespodzianek.

Czasem boję się zajść na tę przysłowiową kawę, bo nigdy nie wiadomo, czy to będzie tylko kawa czy dwie godziny ożywionych dyskusji. Na szczęście z miesiąca na miesiąc ruch w interesie większy, więc i kawy, to raczej tylko kawy, maksymalnie pół godziny przy espresso. Taka mała włoska wyspa o wielkim sercu w tej naszej Trzebnicy… ale ciiii… obrazi się jeszcze, Sardynia nie jest przecież małą wyspą…

Pamiętam jak na początku poznałem tutaj Emila (Amine), chłopaka z Algierii. Sympatyczny, szczery, poliglota. Angielski, włoski, francuski, polski, arabski… z siedem języków znał. Zero problemów z komunikacją.

Potem na kuchni pojawił się Mauro. Drugi Sardyńczyk w Trzebnicy. Człowiek od pizzy. Po polsku, ani angielsku nie mówi, ja nie mówię po włosku, ale i tak trochę już pogadaliśmy, w niczym to nie przeszkadzało. Zresztą Damiano i Emil zawsze przetłumaczyli.

Któregoś pięknego dnia Emil odszedł, dla niego był to tylko przystanek, jednak cały czas utrzymujemy kontakt, a Damiano wtedy oświadczył, że leci już trzeci Sardyńczyk, Marco. Niesamowity, radosny i otwarty człowiek. Zna polski i włoski. Rewelacja. Nieraz byliśmy „na bilardzie”. Znaczy on grał. Ja nigdy nie zbliżyłem się do poziomu, jaki reprezentowałem na kompie. Ale w piłkarzyki to sobie pograliśmy…

Przez moment był w restauracji siostrzeniec Damiano, Samuele. Przyjechał pomóc, zarobić w wakacje, na wakacje. Angielski i włoski. Trochę czasu przegadaliśmy. Wydawał się nieśmiały, ale to chyba przez obecność wujka, bo na fejsie, tej nieśmiałości nie zaobserwowałem…

Restauracja stawała się coraz popularniejsza w Trzebnicy, coraz częściej brakowało wolnych miejsc. Nawet z rezerwacjami były problemy. Damiano już miał pomysł. Przyszedł czas na inwestycje… (c.d.n.)

Zobaczcie także:

Wpis: 50 twarzy… Damiano
Wpis: Z ziemi włoskiej do polskiej (II)
Wpis: Z ziemi włoskiej do polskiej (III) – czekamy ;)

Smacznego:

Damiano’s Pizzeria Spaghetteria
czynne: wtorek – niedziela od 12.00 do 22.00
ul. Daszyńskiego 50, Trzebnica
tel. 71 310 97 44
Fanpage

Recommended Posts

Start typing and press Enter to search