Vele di Scampia

Scampia. Owiana złą sławą dzielnica Neapolu. Położona na północ od centrum. Łatwo tam dojechać metrem. Nie da się przegapić, dalej metro już nie jedzie. Od stacji pozostaje tylko 5 minut drogi do największej „atrakcji” dzielnicy, Vele di Scampia. Jakkolwiek by to nie brzmiało, kompleks socjalnych modernistycznych budynków w kształcie wielkich żaglowców, na pewno jest atrakcją, chociaż może nie z przewodnika. Miejsce to „rozsławił” Roberto Saviano książką „Gomorra”, miejscówka pojawia się także w filmie Matteo Garrone i serialu Roberto Saviano i Giovanni Bianconi o tym samym tytule. Ale ja nie o tym dzisiaj, chociaż fakt ten dodał mojej wycieczce trochę dreszczyku. Byłem tam dwa razy i za każdym razem czułem fotograficzną fascynację tym miejscem. Przytłaczająca ilość kontrastów i to pytanie, gdzieś z tyłu głowy… Wejść do środka, czy nie wejść…?

Budynki mieszkalne Vele di Scampia projektu Franza Di Salvo budowano w latach 1962-75.  Musiało to wyglądać wspaniale. Celem takiej zróżnicowanej, narastającej tarasowo formy, z licznymi balkonami, przejściami i kładkami była maksymalna integracja mieszkającej tam społeczności. Funkcje mieszkaniowe połączono z usługowymi i socjalnymi. Piękna idea i wielkie oczekiwania. Niestety życie napisało własny scenariusz… Degradacja zaczęła się dosyć wcześnie, bo zaraz po trzęsieniu ziemi w 1980 roku, kiedy to wiele mieszkań zostało zajętych nielegalnie przez ludzi, którzy z dnia na dzień stracili wszystko, a bierność miasta w tym temacie, bieda, brak perspektyw i narastająca przestępczość dopełniły reszty.

Piękne żaglowce bardziej przypominają dzisiaj statki widma, bez okien, ze zniszczonymi windami, obdrapanymi i zdewastowanymi klatkami schodowymi, wszędzie graffiti, śmieci, złomowiska i ta niepokojąca cisza wewnątrz. Kapiąca woda, trzaśnięcie drzwiami, a nawet szelest miotły brzmią tu złowrogo. Oczywiście to wrażenia w okolicach przedpołudnia, w nocy nie miałem i nie mam zamiaru weryfikować tych odczuć.

W założeniu miało zamieszkać tu ok. 70 000 ludzi, żyje podobno ok. 40 000. Trudno w to uwierzyć. Osiedle mogło wyglądać jak Marina des Anges we Francji, ale jest getto pełne pustostanów zajętych przez bezdomnych, a pomiędzy tym wszystkim żyją zwykli ludzie. Z przykrością przychodzi stwierdzić, że wielki eksperyment społeczny się nie udał.

Recommended Posts

Start typing and press Enter to search