Neapol ’18

Neapol, grudzień 2018 roku. To już siódmy wypad pod Wezuwiusza, do mojego ukochanego miasta za granicą. Tu zawsze coś się dzieje, zawsze jest co złapać i zamknąć w kadr. Uwielbiam włóczyć się po tym mieście. Zawsze mnie czymś zaskakuje, zawsze podnosi adrenalinę, nie pozwala usiedzieć na miejscu, zmusza do ciągłej wędrówki i eksploracji. Kilometry w nogach, tysiące zdjęć, a nadal czegoś nie widziałem, do czegoś nie dotarłem. Niesamowite, ale nie kąpałem się jeszcze w Zatoce Neapolitańskiej, nigdy nie starczało czasu…

Nie rozczarowałem się i tym razem. Tylko 3 dni, wyznaczyłem sobie kilka nowych celów (a mam ich jeszcze na kilka wyjazdów) i realizowałem plan, ale raczej chaotycznie. Gdzie mnie coś ujęło, przystawałem, tu kawa, tu uliczka, tu jeszcze jedna uliczka, i kolejna.

Zamieszkałem w dosyć podejrzanej portowej dzielnicy, ale za te widoki z okna, było warto. Czułem się, jakbym tam mieszkał od lat, czasem miałem wrażenie, że znam topografię tego miasta lepiej niż mojego rodzinnego Wrocławia.

Głównymi punktami wypadu były dla mnie murale artysty Jorit w dzielnicy San Giovanni a Teduccio. Diego Armando Maradony, autystycznego dziecka Niccolo’ i Ernesto Che Guevary. Mocno podejrzana dzielnica, zwana “Bronxem”, ale satysfakcja z dotarcia tutaj i zobaczenia tego na własne oczy, bezcenna.

Drugim celem był kompleks mieszkalno-usługowy Piazza Grande, w dzielnicy Ponti Rossi. Powstał w latach 1979-89, wg projektu m.in. Aldo Loris Rossiego. “Struktura obejmuje ogółem 219 jednostek, w tym mieszkania, biura, usługi komercyjne, szkołę, sale gimnastyczne i miejsca publiczne; są tu również prywatne garaże i parking dla odwiedzających, place zabaw i odkryty basen.

źródło: Wikipedia

Przygodę naturalnie zacząłem od wizyty na wzgórzu pod Świętym Elmem, potem dzielnica hiszpańska nocą. Przy okazji zwiedzania murali wylądowałem na częściowo nieczynnym parkingu, gdzie nakęcano jedną ze scen w serialu Gomorra, potem obejrzałem meczyk na Scampii i rozkoszowałem się widokiem na Wezuwiusza z Capodimonte. W sumie udany wyjazd, nowe miejsca, nowi ludzie, nowe doświadczenia. Pizza, wino, kawa…

Zastanawiałem się czy dzielić te zdjęcia na kilka wpisów, z jednej strony kadry przedświąteczne, miasto nocą, z drugiej konkretne miejscówki. Jakbym to dzielił, kolejne 2 lata byście czekali, aby coś zobaczyć, dlatego tym razem mocno i intensywnie w jednym wpisie. Nad muzyką jeszcze pomyślę.

Zapraszam.

Recommended Posts

Start typing and press Enter to search


Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/themes/jupiter/footer.php on line 223