Kijów, wstęp…

Cały czas mam z tyłu głowy, że powinienem to zrobić, pokazać mój Kijów…  Trochę już czasu minęło, a siedziałem tam prawie tydzień.

Nie polubiłem tego miasta. Ukraińcy maja swoję kulturę i swoja historię i mam wrażenie, że nie umieją się z tym identyfikować, narzekanie, problemy z fotografowaniem. Często spotykałem się z…  „tu nie wolno robić zdjęć”, „a po co pan tu zdjęcia robi”. Kilka razy z ochroną miałem do czynienia, pokłóciłem się z handlowcem na warzywach, bo fotografowałem halę, a jemu nie podobało się, że jegobakłażany są na zdjęciu. Czasem dało się coś dogadać, ale groszem trzeba było sypnąć, a czasem zupełnie kosmos…

Dla mnie totalne przeciwieństwo Lwowa. Wymęczyłem się strasznie :)

Pod pałac prezydencki wszedłem na nieaktualny od roku dowód, bo nie zabrałem ze sobą paszportu (nikomu to nie przeszkadzało)…, na stadion olimpijski wszedłem, bo dostałem się na event manuciure, na polski cmentarz jechałem pół dnia, bo nikt nie wiedział gdzie to i co to, dopiero w jakimś przydrożnym barze dobrze mnie pokierowano. Na cmentarzu Bajkowym zrobiłem zdjęcia krematorium w stylu postmodernistycznym a’la Star Wars, i piłem kawę w kawiarni cmentarnej, łaziłem gdzieś w nocy po wzgórzach, po lesie, aby zrobić panoramę mojej dzielni… Zjadłem burgera z krabem za 70 zeta, bo się okazało, że trafiłem przypadkiem do drugiej najdroższej knajpy w Kijowie, na Majdanie Spancz Boba poczęstowałem fajką i takie tam jeszcze inne ciekawe historie… Katakumby, miejsca z listy UNESCO, Lokomotiv…

Dlaczego wstęp? Wstęp, bo tutaj daję tylko szybki przekrój, a z kilka materiałów tu jeszcze mogę zrobić. Tylko czasu stale brakuje, bo obrobić zdjęcia to jedno, a napisać tekst, zweryfikować co się napisało, to drugie.

Na pewno warto tu zajechać, tym bardziej warto zejść z utartych ścieżek, bo ciekawostek jest sporo.

Tyle na dzisiaj :)

Recommended Posts

Start typing and press Enter to search